Saturday, 30 May 2015

Nie każda sesja to słodycz

Piątek...., czyli najpiękniejszy dzień tygodnia. Wracam z pracy, ciepło, miło, fajnie i lekkie chmurki. Myślę sobie no ... jest nadzieja (jednak przez głowę przechodzi myśl że to zbyt piękne by było prawdziwe - w końcu to piątek i to z ładną pogodą? Coś tu chyba jest nie tak). Godzina 21:30 czyściutkie niebo, po prostu fantastycznie. Księżyc, choć ciągle za drzewami, świeci że aż miło. W takich warunkach na naukę astrofotografii obiektów głębokiego nieba  czas niezbyt dobry. Za to fotografia Księżyca sama się prosi. Wyciągam więc grubą rurę czyli mojego Shmidta 11". Ustawiam, nie spieszę się, Księżyc zaraz wyjdzie zza drzew a teleskop w między czasie pięknie się wychładza. Pociągam piwko małymi łyczkami - delektuje się chwilą. I co... :)  łatwo zgadnąć. Siadam do komputera w napięciu, księżyc wychodzi za drzew a tu ...!!! Takie chmury jakich nie widziałem od dobrych paru dni! Nie do wiary. Siedzę właśnie na dworze, piwo się skończyło a chmury takie grube, że aż nie wiarygodne. Właściwie to tyle z dzisiejszej sesji...posiedzę jeszcze chwilę bo mi się teraz nie chce chować tego bałaganu. No cóż... bywa.

ps. wiem, wiem trzeba było sprawdzić pogodę w necie :-)