Saturday, 27 June 2015

Pierwsza sesja DSO

Do prawdziwych, ciekawych i jakościowych zdjęć jeszcze długa droga. Pierwsza sesja nie pozostawia złudzeń. To bynajmniej, mnie nie zniechęca, wręcz przeciwnie. Cały ten ogrom drobiazgów i niuansów astrofotografii który trzeba odkryć, "warsztat" który trzeba opanować jest dużym wyzwaniem i jest tak przyjemny, że mogą to zrozumieć chyba tylko Ci, którzy przez to przechodzili albo po prostu Ci którzy kochają ciemne niebo. Siedzenie pod gołym niebem, w nocnej ciszy sam na sam z gwiazdami i robienie zdjęć, które odkrywają przed człowiekiem to czego nie jesteśmy w stanie zobaczyć gołym okiem to fantastyczne doznanie. Myślę, że to dlatego astrofotografia jest tak ciekawa i daje tyle przyjemności bo odkrywa to, co jest  dla nas niedostępne. Akurat M57 można zobaczyć bezpośrednio przez okualar teleskopu, ale raczej metodą zerkania i nie da się więc porządnie się je poprzyglądać. Nie można po prostu wlepić wzroku i patrzeć - astrofoto daje taką możliwość :)

Dziś mija pierwszy miesiąc odkąd stałem się szczęśliwym posiadaczem nowego zestawu do DSO. Pierwszy miesiąc i wreszcie pierwsza sesja !!! Na szczęście czerwiec dobiega końca - to był najbardziej zajęty okres w tym roku albo i w ogóle jakiego doświadczyłem w ostatnich latach. Ale nie o tym chciałem napisać. W czasie tej pierwszej sesji nie nastawiałem się na spektakularne osiągnięcia. Poświęcona była raczej w całości warsztatowi - czyli jak złożyć wszystko do tak zwanej kupy, ustawić i zrobić jakiekolwiek zdjęcie. Wyosiowanie teleskopów względem siebie i wyważenie zestawu było dość proste i nie nastręczało żadnych trudności. Za to przeprowadzenie prawidłowego Alignementu to już była zabawa. Przyzwyczajony jestem do zerkania w okulary a bez nich (tylko z kamerami) jest dość ciężko jak się nie ma wprawy. Pierwszy Alignment rozjechał się całkowicie - nie mogłem trafić w żaden obiekt. Dopiero drugie podejście dało dobre rezultaty (widocznie popełniłem jakiś błąd za pierwszym razem). Tuba celowała idealnie w zadany obiekt.


Obiekt jaki wybrałem do nauki to M57 - Mgławica Pierścień w konstelacji Lutni. Nie mam jeszcze koła filtrowego ani filtrów LRGB więc zdjęcie jest czarno-białe, ale uważam do testów i nauki nie ma to większego znaczenia. Samo ustawienie ostrości jest dla mnie też czymś zupełnie nowym. Nigdy nie używałem żadnych programów przy robieniu AVI Jowisza i Księżyca z SCT11. Artemis (software ATIK'a) oferuje proste narzędzie do nastawiania ostrości. Wskazując dowolną gwiazdę w kadrze (tylko żeby nie była prześwietlona) program oblicza jasność gwiazdy i obszar jaki zajmuje w polu. Ostrość trzeba tak dobrać aby osiągnąć jak najniższą wartość parametru FWHM przy jednoczesnej możliwie najwyższej jasności. Dość proste i efekt chyba całkiem niezły. Poniższe zdjęcie to efekt czasu ekspozycji 90 sekund (pojedyncze ujęcie więc bez stakowania). M57 jest w centralnej części zdjęcia (malutkie kółeczko) a w prawym górnym rogu to chyba b-Lyr (Sheliak). Matryca ATIK'a 383 jest dużą a obiekt stosunkowo mały dlatego ginie w całym kadrze. ALE JEST i to jest najważniejsze. W końcu udało mi się upolować coś co leży poza układem słonecznym.


Kolejna rzecz, która pewnie jest banalna dla większości miłośników astrofoto to GUIDING. Udało się uruchomić PHD (miałem wcześniej trochę problemów z komunikacją kamerki z software'm). Jak dla mnie działał bez zarzutu. Muszę jeszcze poczytać o PHD, korektach i....sam nie wiem, pewnie się coś tam jeszcze znajdzie co trzeba wiedzieć o prawidłowym prowadzeniu zestawu